Zamknij X
INFORMACJA DOTYCZĄCA PLIKÓW COOKIES:

Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.

Forum Dairy Spence
Zaloguj
Forum Dairy Spence
Zaloguj

Wywiad z Jimem Quigley’em

2017-09-18

Jim Quigley obronił doktorat na Virginia Polytechnic Institute w 1985, wcześniej uzyskując tytuł Magistra na University of New Hampshire. Jego badania od początku koncentrowały się na odżywianiu cieląt, ich zdrowiu i zarządzaniu hodowlą. Opublikował ponad 200 artykułów i kompendiów dotyczących żywienia i zdrowia cieląt i jałówek. Na konferencjach całym świecie prowadzi prelekcje dotyczące tego obszaru. Zdobył kilka nagród od towarzystw naukowych za wkłady badawcze. Ponadto prowadzi bloga na stronie www.CalfNotes.com, źródło informacji związanych z zarządzaniem hodowlą.

O pasji do tematyki cieląt i jałówek oraz do maratonów rozmawialiśmy ze światowym autorytetem w dziedzinie żywienia młodego bydła mlecznego.

Monika Hybza: Jesteś światowym autorytetem w swojej dziedzinie. Masz międzynarodowe doświadczenie w obszarze hodowli cieląt i jałówek. Czy są jakieś różnice w hodowli bydła mlecznego na różnych kontynentach, a nawet w różnych krajach, jeśli tak, to jakie? Co sprawia, że te fermy się różnią, jakie są najczęstsze problemy hodowców w USA, a jakie w Europie?

Jim Quigley: Istnieje wiele różnic w sposobie, w jaki cielęta są zarządzane i hodowane. Trzeba pamiętać, że podstawowa biologia zwierzęcia, cieląt i jałówek mlecznych, będą bardzo podobne. Mamy bardzo podobną genetykę wśród zwierząt, które hodujemy, niezależnie od kontynentu. Wynika to z naszych programów sztucznej inseminacji i programów hodowlanych. Tak więc zwierzęta będą bardzo podobne, jednak to, jak je hodujemy, może się nieco różnić. Na przykład w Stanach Zjednoczonych i innych krajach przemysłowych, gdzie gospodarstwa stają się znacznie większe, zmierzamy do zarządzania zwierzętami, do hodowania ich w ramach grupy. A więc często nie myślimy o tych zwierzętach jako jednostkach. Chociaż w innych krajach, gdzie gospodarstwa są mniejsze, zwierzęta są nadal hodowane indywidualnie. W dużym gospodarstwie, gdzie może znajdować się 5-10 tysięcy krów, rolnicy widują dziesięć, dwadzieścia lub pięćdziesiąt cieląt urodzonych jednego dnia, podczas gdy w małych gospodarstwach żadne cielę nie urodzi się nawet przez tydzień lub dwa. I stąd, w konsekwencji rozmiaru fermy, wynika wiele różnic.
Innym przykładem powodującym różnice, a raczej, powinienem powiedzieć, zmianą, która obecnie zachodzi w tej branży, jest automatyzacja hodowli cieląt. Obserwujemy, że cielęta, które tradycyjnie hodowano w sposób indywidualny, są teraz hodowane w grupach, więc są one trzymane razem, są karmione automatycznymi, skomputeryzowanymi podajnikami, z zastosowaniem programu karmienia mlekiem i to naprawdę zmienia sposób, w jaki zarządzamy hodowlą bydła. Odchowywanie cielat w grupach może stanowić wyzwanie, więc zarządzanie musi być zupełnie inne. Tak więc istnieje wiele różnic, a część z nich jest związana z wielkością stad, dostępną siłą roboczą, tym, czy jest to lepiej wyszkolona lub nie wyszkolona kadra, a także czynniki ekonomiczne wpływające na gospodarstwa.

M.H.:  A więc chodzi bardziej o rozmiar fermy, siłę roboczą, mechanizację. A co z różnicami wynikającymi np. z klimatu, kwestii środowiskowych?

J.Q.: O tak, dobra uwaga. Tak, jest wiele kwestii z tym związanych. Na przykład, wspomniałaś o środowisku, więc jednym z prawdziwych obaw w wielu częściach świata jest liczba zwierząt, które można umieścić w danym gospodarstwie. W wielu przypadkach, gdy istnieją ograniczenia co do liczby jednostek zwierząt, które mogą być trzymane w jednym miejscu, jałówki muszą być odsyłane. Tak więc, kiedy urodzi się cielę, może być przez krótki czas w gospodarstwie, ale potem przenoszone jest do innej części fermy, aby hodowca mógł skoncentrować się na bydle mlecznym zamiast na jałówkach. I to również ma wpływ na gospodarstwo. Środowisko ma znaczenie także w innym wymiarze, szczególnie dla najmłodszych cieląt, przed czasem odsadzenia, zwłaszcza w zimnym klimacie. Na przykład w pewnej części Polski, w sezonie zimowym temperatury są dość niskie. To mocno wpływa na to, w jaki sposób powinniśmy karmić cielęta przed odsadzeniem. Zaleca się, aby zwierzęta spożywały określoną ilość preparatu mlekozastępczego lub mleka pełnego, co uzależnione jest od danej temperatury. Gdy jest 20 stopni na plusie, karmimy cielęta w określony sposób. Kiedy jest minus 20 stopni, musimy je oczywiście karmić inaczej.

M.H.: Tak więc klimat jest bardzo ważną różnicą.

J.Q.: Tak, jest bardzo ważny.

M.H.: Podczas Mlecznej Akademii w Dolsku masz prelekcję o strategiach poprawy wskaźników ekonomicznych hodowli cieląt i jałówek. Jaka jest podstawa takiej strategii, jaka jest twoja główna rada dla polskich rolników?

J.Q.: Biorąc pod uwagę rentowność krów, wiele czynników ma tutaj duże znaczenie. Z pewnością produkcja mleka jest podstawowym elementem tego, ile pieniędzy zwierzę „zarobi” dla tego rolnika, ale liczą się tu także takie kwestie, jak jak długo zwierzę pozostaje w stadzie, i ile zainwestujemy w zwierzę w okresie hodowli. Jeśli więc na przykład mam jałówkę, która wycieli się w ciągu 24 miesięcy, moja inwestycja w nią wyniesie jakieś pieniądze. Przyjmijmy 2.000 USD. [...]

M.H.: Wiem, że prowadzisz bloga, Calfnotes.com W lutowym artykule piszesz o przechowywaniu siary, zanieczyszczeniu bakteryjnym i surowicy.

J.Q.: O, chyba już czas abym napisał kolejny (śmiech)

M.H.: Przeczytałam artykuł, ale jako laik nie będę udawać, że wszystko zrozumiałam :) Jednak dla czytelników, którzy będą na pewno zainteresowani, powiedz, proszę, jaki jest właściwy sposób na przechowywanie siary oraz co doradzasz hodowcom w tej kwestii, jakie warunki należy spełnić w celu zapewnienia najlepszej jej jakości? Jakie czynniki powinien uwzględniać hodowca?

J.Q.: Tradycyjnie myśleliśmy o siarze jako źródle immunoglobulin. I myślimy o niej często tylko z tej perspektywy. To bardzo ważne pozywienie dla zwierząt. Zawiera dużą ilość białka, tłuszczu, energii, witamin i minerałów oraz innych składników, które mogą być ważne dla cielęcia, których jeszcze nie rozumiemy. I coraz więcej uczymy się o tych wszystkich rzeczach. Zmienia się więc nasz sposób patrzenia na siarę tylko w jako źródła immunoglobulin. Ale w ostatnim czasie, powiedziałbym, że w przeciągu ostatnich 5 lat, nasze rozumienie jakości siary zmieniło się również w wymiarze zanieczyszczenia mikrobiologicznego czy też ryzyka związanego z jego zakażeniem. W naszych badaniach nad chorobą Johne’a na przykład dowiedzieliśmy się, że siara jest bardzo ważnym czynnikiem w procesie przenoszenia tej choroby, mikro bakterii avium paratuberculosis. Nauczyliśmy się, że to, w jaki sposób postępujemy z siarą, będzie miało duży wpływ na ryzyko wystąpienia chorób u cielęcia. Jeśli więc, na przykład, zbierzemy siarę i pozostawiamy ją w temperaturze pokojowej, w wiadrze w mleczarni, przez kilka godzin, jakość siary zostanie całkowicie zniszczona. Czytelnikom doradziłbym więc, że najlepszy sposób postępowania z siarą to zebranie i zużycie jej do karmienia jak najszybciej. Jeśli nie ma możliwości zużycia jej od razu, należy ją mocno schłodzić i powinno to być zrobione od razu po zebraniu. Czyli jeśli nie masz zamiaru zużyć siary od razu, schłodź ją, a jeśli nie będziesz karmić nią zwierząt w ciągu najbliższych 24 godzin, zamroź ją. [...]

M.H.: Wiem także, że jesteś aktywnym sportowcem, biegasz. Kiedy znajdujesz na to czas i skąd czerpiesz energię i motywację?

J.Q.: Czasem naprawdę się zastanawiam, skąd to się bierze [śmiech]. Kocham to co robię. Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy czytali moje artykuły na temat cieląt lub przyjechali na konferencję, na której miałem wystąpienie, i czasem mówią mi, że zmiany, które wdrożyli dzięki tym artykułom czy wykładom, przyczyniły się do tego, że w lepszy sposób hodują swoje cielęta. Wtedy czuję się bardzo spełniony. Czuję satysfakcję i radość. Co do sportu, od wielu lat biorę udział w maratonach. To moja forma ucieczki. Aby uniknąć stresu i wszystkiego innego. Nie patrzę na to jako pracę, i naprawdę nie potrzebuję dużo energii do tego, uwierz lub nie, to właśnie daje mi tę energię.

M.H.: W ilu maratonach już wziąłeś udział?

J.Q.: Do tej pory mam na koncie 27 maratonów.

M.H.: To jest bardzo...imponujące! Czy biegasz w którymś z najbardziej znanych maratonów, jak np. te w Nowym Jorku czy Bostonie, czy też raczej lokalnie, tam, gdzie mieszkasz?

J.Q.: Zastanówmy się..., najbardziej znane, jak przypuszczam, w których biegałem, to maratony w Chicago, raz w Nowym Jorku, byłem też w Bostonie sześć razy, to mój ulubiony.
 

Więcej w Magazynie Flash

Pomóż nam ulepszyć naszą stronę! Wystarczą 3 kliknięcia:
Czy w łatwy sposób udało Ci się znaleźć interesujące Cię informacje?
 
Czy informacje na naszej stronie są interesujące?
 
Twoja ogólna ocena naszej strony internetowej:
 
Twoje sugestie – co jeszcze możemy zrobić?